Zlecenie napisania pracy dyplomowej. Dlaczego to fatalny pomysł?

Praca dyplomowa w założeniu ma być odzwierciedleniem wiedzy i umiejętności nabytych przez żaka w toku studiów. To jednak tylko teoria. Od lat kwitnie proceder plagiatowania prac, z którym uczelnie radzą sobie coraz lepiej. Prawdziwym problemem stał się natomiast tzw. ghostwriting, czyli pisanie prac dyplomowych na zlecenie. Zajmują się tym firmy, freelancerzy czy inni studenci. Jeśli chodzi Ci po głowie szalony pomysł skorzystania z takiej usługi, to lepiej szybko o nim zapomnij. Dlaczego? Przeczytaj.

Koszt

Jeśli praca dyplomowa ma zostać napisana szybko i porządnie, to musisz się liczyć ze sporym wydatkiem. Ceny wahają się od około 1000 złotych wzwyż, przy czym za specjalistyczną pracę inżynierską trzeba zapłacić nawet kilka tysięcy złotych.

Nie każdy student dysponuje takimi pieniędzmi, a poproszenie o nie rodziców jest – pisząc oględnie – mało komfortowe. Taka suma na pewno bowiem wzbudzi zainteresowanie rodziców i trzeba będzie ich okłamać lub przyznać się do lenistwa.

Nie można także zapominać, że wśród ofert pisania prac dyplomowych na zlecenie są też te zamieszczone przez zwykłych oszustów, którzy pobierają zaliczkę z góry i znikają z pieniędzmi. W takiej sytuacji student i tak niewiele zrobi, bo przecież nie zgłosi na policji, że został oszukany przez osobę, która miała mu pomóc w oszustwie.

Ryzyko plagiatu

Student nie jest w stanie zweryfikować, czy „jego” praca dyplomowa została napisana samodzielnie i jest wytworem oryginalnej twórczości. Z reguły tak nie jest, bo firmy i osoby zajmujące się ghostwritingiem korzystają z wielu opracowań i część z nich perfidnie przepisują. Jeśli zostanie to wykryte po złożeniu pracy, student będzie mieć ogromne problemy.

Zgodnie z prawem osoba, która wyłudza poświadczenie nieprawny przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego lub innej osoby upoważnionej do wystawienia dokumentu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. To właśnie definicja odpowiedzialności karnej za plagiat, w tym za przedłożenie pracy dyplomowej napisanej przez kogoś innego.

Wpadka podczas obrony

Samo złożenie pracy dyplomowej to nie wszystko – trzeba ją jeszcze obronić, co w praktyce wiąże się z koniecznością znania i rozumienia treści pracy. Jednak wielu egzaminatorów stosuje taktykę przepytywania studentów także z obszaru wiedzy wykraczającej poza temat pracy dyplomowej. Profesor może również zapytać o treść książek zawartych w bibliografii. Osoba, która nie napisała pracy samodzielnie, może bardzo łatwo na tym wpaść.

Zlecenia napisania pracy dyplomowej jest nieetyczne – można to po prostu nazwać oszustwem. Ryzyko wpadki jest całkiem spore, a poza tym jeśli nie jesteś w stanie samodzielnie stworzyć pracy, to być może cały okres studiów był dla Ciebie czasem straconym? Pomyśl o tym.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.