
Przez lata wyszydzana, w niespokojnych gospodarczo czasach urasta do rangi bezpiecznej przystani. Praca w budżetówce, choć trudno uznać ją za spełnienie marzeń i szczyt ambicji, ma niekwestionowane zalety. Doceniamy je dopiero w momencie, gdy sytuacja na rynku zatrudnienia się pogarsza i zaczyna wzbierać fala bezrobocia. Najważniejszym korzyściom z pracy w budżetówce przyglądamy się w naszym poradniku.
Dla wielu osób jest to kluczowy atut pracy w budżetówce. Nie jest oczywiście tak, że pracując np. w urzędzie czy w szkole można bezkarnie zbijać bąki. Ryzyko utraty pracy nie jest jednak wysokie, o ile wykonujesz ją rzetelnie i nie popadasz w konflikty z przełożonymi.
W budżetówce praktycznie nie zdarzają się opóźnienia w wypłacie pensji. Pracownicy dostają swoje wynagrodzenia na czas, co ułatwia zarządzanie domowym budżetem. Choć pensje nie są wysokie, to przynajmniej pewne, a to spory atut w niespokojnych czasach.
Goła pensja w budżetówce rzeczywiście nie robi na nikim wrażenia, natomiast nie zapominajmy o licznych dodatkach, jakie można sobie wypracować na przestrzeni kilkunastu czy tym bardziej kilkudziesięciu lat – na przykład za wysługę. W budżetówce normą są nagrody kwartalne i roczne, często trzynaste pensje, wczasy pod gruszą, świadczenia z okazji świąt, narodzin dziecka etc.
Oczywiście na pewnym poziomie pracy urzędniczej wyczerpują się możliwości awansu zawodowego, jednak sama ścieżka jest raczej przejrzysta. Zatrudniając się w budżetówce z góry wiesz, co musisz zrobić, aby awansować, kiedy będzie to możliwe i jakie profity z tego wynikają. To także element stabilizujący życie zawodowe, o czym wielu pracowników sektora prywatnego może wyłącznie pomarzyć.