
Przeglądając ogłoszenia o pracę można wpaść w niezły dół. Choć media lansują mit wysokich zarobków w Polsce, to rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Gros ogłoszeń zawiera informację o tym, że pracodawca jest skłonny zaoferować pracownikowi jedynie pensję minimalną, czyli nieprzekraczającą 5000 zł brutto. Zanim jednak wyśmiejesz taką propozycję, spróbuj pociągnąć potencjalnego pracodawcę za język i dopytaj o realne zarobki.
Premie to w wielu firmach naturalny dodatek do wynagrodzenia zasadniczego. Dopytaj, czy taki system obowiązuje też u danego pracodawcy. Jeśli tak, a premie nie są uznaniowe, ale zależą od rzeczywistych wyników pracownika, to możesz przyjąć, że Twoje realne zarobki będą znacznie wyższe od tych deklarowanych w ogłoszeniu.
Pracodawca może Ci przedstawić konkretną ścieżkę awansu, po której przejściu Twoje zarobki znacząco wzrosną. To normalne, że pracodawca jeszcze nie do końca Ci ufa i chce najpierw lepiej Cię poznać, sprawdzić, co potrafisz, a dopiero później zaproponować Ci awans i wyższą pensję.
Choć nie stanowią składnika pensji, to trudno je zignorować, ponieważ mogą mieć realne przełożenie na budżet domowy pracownika. Mamy tutaj na myśli takie benefity, jak dodatek do paliwa, zwrot kosztów dojazdów do pracy, program emerytalny, darmowe posiłki itd.
Wiele firm nie stosuje nieco już archaicznego systemu zatrudniania na okres próbny. Zamiast tego oferuje nowym pracownikom jedynie minimalne wynagrodzenie, z góry informując, że stawka wzrośnie po dobrym przepracowaniu np. 6 czy 12 miesięcy. W takim układzie warto oczywiście zadbać o to, aby potwierdzająca tę deklarację informacja znalazła się w umowie o pracę.